O autorze
Marcin Święcicki – polski polityk i ekonomista. Poseł na Sejm RP, przewodniczący Komitetu Powązkowskiego i Forum Ruchu Europejskiego, koordynator grupy polskich ekspertów ds. reformy samorządowej na Ukrainie.

W latach 1989-1991 Minister Współpracy Gospodarczej z Zagranicą w rządzie Tadeusza Mazowieckiego; współautor transformacji polskiej gospodarki; podpisał i wdrażał pierwszą umowę gospodarczą ze Wspólnotami Europejskimi.

W latach 1994-1999 prezydent Warszawy.

W latach 1999-2000 Wiceminister Gospodarki, członek zespołu negocjującego członkostwo Polski w UE.

W latach 2000-2001 doradca ekonomiczny Prezydenta Litwy, od 2002 do 2005 r. Koordynator OBWE ds. Gospodarczych i Ochrony Środowiska w Wiedniu, a w latach 2007-2011 Dyrektor Centrum Analityczno-Doradczego EC/UNDP w Kijowie.

Doktor nauk ekonomicznych. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim i studiów podyplomowych na Harvardzie i Uniwersytecie Georga Waszyngtona w USA. Reytaniak, w młodości lekkoatleta, miłośnik gór.

Czas usunąć postkomunistyczną konstytucję!

Pan prezes był łaskaw ocenić obecną Konstytucję RP jako „postkomunistyczną” i zawierającą „wiele elementów, które petryfikowały istniejący układ społeczny”. Zastanawiam się, co postkomunistycznego odnalazł tam pan prezes?

Może to, że w preambule zawarto odwołanie się do Boga i zasady pomocniczości, którą wylansowała nauka katolicka? Może prezesowi chodzi o pluralizm polityczny (art. 11), decentralizację władzy publicznej (art. 15) lub gwarancje wolności mediów (art. 14), tworzenia i działania związków zawodowych, zgromadzeń (art. 57), tajemnicy komunikowania się (art. 47), wolności gospodarczej (art. 20) i ochrony własności prywatnej (art. 21)? A może o to, że podstawą ustroju rolnego jest gospodarstwo rodzinne (art. 23), będące zapewne ukrytą formą kołchozu czy PGR-u? Albo o zakaz wydawania rozporządzeń bez podstawy ustawowej (art. 92), pozbawiania obywatelstwa polskiego (art. 34) lub – to już absolutnie oburzające – „istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu” (art. 13)? A może boli go gwarancja wolności sumienia i religii (art. 53) oraz autonomia kościoła katolickiego i innych wyznań (art. 25)?

Albo te dziwne, typowo komunistyczne przepisy finansowe – że nie wolno zadłużać państwa ponad określony limit (art. 216), nie wolno rządowi drukować złotówek bez opamiętania (art. 227), a parlament nie może powiększać deficytu budżetowego ponad to, co przedłoży rząd (art. 220)? No i największa postkomunistyczna blokada w tej konstytucji – prawo Trybunału Konstytucyjnego do orzekania w sprawie zgodności uchwalanych przez rządzącą większość ustaw z konstytucją (art. 188).

Zaiste bardzo postkomunistyczna to konstytucja, co pozwoliła dojść do władzy obozowi Kaczyńskiego, i to dwukrotnie. Czas usunąć te postkomunistyczne wynalazki!
Trwa ładowanie komentarzy...