Jednakże przedłożony projekt przywraca w językowo złagodzonej formie pomysły z ustawy paraliżującej:
- W odniesieniu do większości spraw pozostawiono wymóg większości 2/3 głosów składu orzekającego, co sprawi, że część sporów konstytucyjnych pozostanie nierozstrzygniętych; TK już raz orzekł, że 2/3 nie ma podstaw konstytucyjnych.
- Zmniejszono zakres spraw, które muszą być rozpatrywane w pełnym składzie, który zmniejszono z 13 do 11 sędziów (do grudnia 2015 było 9), ale nadal wylicza się ich b. dużo; ponadto wystarczy, że Prokurator Generalny, 3 sędziów lub Prezydent zawnioskują o pełny skład. Przy składzie 11-osobowym potrzeba będzie jednolitego stanowiska 8 sędziów na rozstrzygnięcie sprawy.
- Zachowano obowiązek rozpatrywania spraw wg kolejności zgłoszeń, ale wprowadzono kilka wyjątków, m.in. badanie zgodności samej ustawy o TK z Konstytucją.
- Wprowadzono przepis, iż Prezesa TK wybiera Prezydent spośród trzech a nie dwóch kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK. Oznacza to w praktyce, że nawet sędzia, który otrzymał tylko dwa głosy, może być wybrany na Prezesa przez Prezydenta.
- Ustawa nie posuwa ani o milimetr do przodu sprawy trzech prawidłowo wybranych sędziów w poprzedniej kadencji i trzech nadwyżkowych sędziów powołanych przez PiS w tej kadencji sejmu na miejsca już zajęte.
- Sędziowie wybrani przez PiS będą mogli zrywać kworum w Trybunale. W takim przypadku Zgromadzenie Ogólne TK ma prawo odwołać ich dyscyplinarnie, ale w ustawie wprowadza się przepis, że musi być na to zgoda Prezydenta.
Projekt ustawy znajduje się tutaj.
